Nawigacja

Ciekawe miejsca
isis pharma
physiogel
general topics

physiogel

physiogel

isis pharma

isis pharma

general topics

general topics

general topics - physiogel - isis pharma -

piękna, ponieważ każdy na niej zyskiwał. - Ciociu Pol - powiedział wieczorem, marszcząc twarz, gdy szorstką ścierką wycierała mu ucho. - Tak? - spytała, koncentrując uwagę na szyi. - Czemu nie wyjdziesz za Durnika? Przerwała mycie. - Co? - spytała. - Myślę, że to doskonały pomysł. - Naprawdę? - głos brzmiał ostro i Garion wiedział, że znalazł się na niepewnym gruncie. - On cię lubi - powiedział. - Przypuszczam, że omawiałeś już z nim tę sprawę? - Nie. Pomyślałem, że najpierw zapytam ciebie. - Przynajmniej to było niezłym pomysłem. - Jeśli chcesz, powiem mu zaraz rano. Gwałtowne szarpnięcie za ucho obróciło mu general

topics głowę. Garion miał wrażenie, że uszy są dla cioci Pol aż nazbyt wygodnymi uchwytami. - Nie waż się choćby szepnąć o tej bzdurze Durnikowi czy komukolwiek innemu - jej ciemne oczy płonęły ogniem, jakiego nigdy jeszcze nie widział. - Tak tylko pomyślałem - zapewnił szybko. - Bardzo głupio. Od dzisiaj pozostaw myślenie dorosłym - nadal trzymała go za ucho. - Jak sobie życzysz - zgodził się pospiesznie. Później jednak, gdy w cichym mroku leżeli już oboje w łóżkach, raz jeszcze zaatakował ten problem, choć bardziej okrężną drogą. - Ciociu Pol? - Tak? - spytała. - Jeśli nie wyjdziesz za

physiogel Durnika, to za kogo chcesz wyjść? - Garionie! - Słucham? - Zamknij buzię i śpij. - Uważam, że mam prawo wiedzieć - stwierdził z urazą. - Garionie! - Dobrze, dobrze. Już śpię. Ale nie sądzę, żebyś postępowała ze mną uczciwie. Odetchnęła głęboko. - No, dobrze - oświadczyła. - Nie myślę o małżeństwie. Nigdy nie myślałam o małżeństwie i poważnie wątpię, czy kiedykolwiek pomyślę o małżeństwie. Zbyt wielu ważnych spraw muszę dopilnować, żebym miała czas na takie rzeczy. - Nie martw się, ciociu Pol - powiedział, próbując ją uspokoić. - Kiedy urosnę, ożenię się z tobą. Wtedy zaśmiała się głębokim, dźwięcznym śmiechem.

isis pharma Wyciągnęła rękę, by w ciemności dotknąć jego twarzy. - Nie, mój Garionie - zaprzeczyła. - Czeka na ciebie inna żona. - Kto? - zaciekawił się. - Przekonasz się - odpowiedziała tajemniczo. - A teraz śpij. - Ciociu Pol? - Słucham? - Gdzie jest moja mama? - Od dawna już chciał o to zapytać. Przez długą chwilę panowała cisza, potem ciocia Pol westchnęła. - Umarła - oświadczyła cicho. Gariona ogarnęła rozpacz i poczuł nieznośny ból. Zapłakał. Natychmiast znalazła się przy jego łóżku. Klęczała na podłodze i obejmowała go. Długo po tym, kiedy przeniosła go na swoje posłanie i tuliła, póki żal

nie kolonie dla dzieci przycichł, Garion zapytał niepewnym głosem: - Jaka ona była? Moja mama? - Jasnowłosa - powiedziała ciocia Pol. - Bardzo młoda i bardzo piękna. Miała łagodny głos i była bardzo szczęśliwa. - Kochała mnie? - Bardziej, niż możesz sobie wyobrazić. Wtedy zapłakał znowu, lecz ciszej, nie tyle z bólu, ile z żalu. Ciocia Pol tuliła go delikatnie, póki nie zasnął. Na farmie Faldora mieszkały też inne dzieci, co jest naturalne w społeczności złożonej z ponad sześćdziesięciu osób. Starsze z nich pracowały, jednak troje było mniej więcej w wieku Gariona. Ta trójka stała się jego towarzyszami

zabaw i przyjaciółmi. Najstarszy obozy chłopiec miał na imię Rundorig. Był o rok czy dwa lata starszy od Gariona i sporo wyższy. W zasadzie, z racji wieku, powinien przewodzić grupce dzieci; był jednak Arendem o nieco ograniczonym umyśle i chętnie ustępował pola młodszym. Królestwo Sendarii, w przeciwieństwie do państw sąsiednich, zamieszkiwała bogata mieszanina ras. Cherekowie, Algarowie, Drasanie, Arendowie, a nawet spora liczba Tolnedran, stopili się tworząc wzorzec Sendara. Arendowie byli wprawdzie bardzo odważni, ale też dość tępi. Drugim towarzyszem Gariona był Doroon - niewysoki, bystry chłopak o pochodzeniu tak wymieszanym, że można było go

kolonie dla dzieci - obozy -

kolonie dla dzieci

kolonie dla dzieci

obozy

obozy

Ciekawe miejsca
obozy
kolonie dla dzieci

Nawigacja