physiogel

physiogel

general topics

general topics

Nawigacja

Ciekawe miejsca
general topics
physiogel

general topics - physiogel -

swoich wyprawy. Wujkowi Beldinowi znudziło się już chyba mnie szukać, a może Mistrz poradził, aby nie przeszkadzał mi w wędrówkach. Najwyraźniej ważne było, abym rozwinęła swą niezależność. Miałam chyba sześć lat, gdy odkryłam Drzewo, które rośnie na środku Doliny Aldura. Moja rodzina darzy to Drzewo osobliwym przywiązaniem. To ono wprowadziło ojca w rodzaj letargu, gdy po raz pierwszy przybył do Doliny. Utrzymywało go w tym stanie, dopóki pogoda zupełnie się nie popsuła. Ce'Nedra, która przecież była Driadą, była nim zupełnie zauroczona i spędziła przy nim wiele godzin. Garion nigdy nie wspominał, co poczuł na

widok Drzewa, ale miał wtedy inne rzeczy w głowie. Eriond zaś, jeszcze jako młody chłopak, wybrał się general topics wspólnie z Koniem w specjalną podróż tylko po to, by je odwiedzić. Ja byłam zaskoczona, gdy pierwszy raz ujrzałam Drzewo. Nie mogłam uwierzyć, że coś żywego może być tak ogromne. Bardzo dobrze pamiętam tamten dzień. Była wczesna wiosna. Zawadiacki wiaterek falował w trawach na szczytach pagórków i pędził brudne szare chmury po niebie. Czułam się dziwnie wolna. Odeszłam spory kawałek od wieży wujka Beldina. Wspięłam się na długie, trawiaste zbocze i wówczas ujrzałam Drzewo. Stało

samotnie w następnej dolince. W tym momencie przez lukę w chmurach wprost na Drzewo spłynął snop słonecznego blasku. Pień był o wiele szerszy niż wieża wujka Beldina, konary rozpościerały się na setki stóp, a boczne gałęzie ocieniały physiogel całe akry. Dłuższy czas przypatrywałam się Drzewu w osłupieniu, a potem bardzo j wyraźnie usłyszałam - lub poczułam - że mnie przywołuje. Z pewnym wahaniem zeszłam ze zbocza. To osobliwe wezwanie obudziło mą czujność. Krzaki do mnie nie przemawiały, trawa też nie. Mój jeszcze nieukształtowany umysł podejrzliwie traktował wszelkie niezwykłości. Weszłam w cień rozłożystych konarów. Wówczas ogarnął mnie

rodzaj dziwnego, ciepłego, promiennego spokoju. Drzewo nie chciało mnie skrzywdzić, tego byłam pewna. Podeszłam śmiało do ogromnego, sękatego pnia. A potem wyciągnęłam rękę i dotknęłam kory. Wówczas po raz drugi doznałam przebudzenia. Pierwsze przeżyłam, gdy ojciec w geście błogosławieństwa położył mi dłoń na głowie. To przebudzenie jednak było bardziej dojmujące. Drzewo powiedziało mi - choć „powiedziało" nie kolonie dla dzieci jest najodpowiedniejszym określeniem, skoro Drzewo tak naprawdę nie mówi że było - jest, jak mi się zdaje - najstarszą żywą istotą na świecie. Stało samotne w środku Doliny, strzepując lata niczym krople deszczu ze swych szeroko

rozłożonych liści. A skoro jest starsze od nas wszystkich i nadal żyje, to w pewien osobliwy sposób wszyscy jesteśmy jego dziećmi. Pierwsza nauka, jakiej mi udzieliło - pierwsza nauka, jakiej udziela każdemu, kto je dotknie - była o naturze czasu. Czas nie jest dokładnie taki, jak nam się zdaje. Ludzie mają zwyczaj dzielić czas na wygodne kawałki - noc i dzień, zmiana pór roku, upływ lat, wieków, tysiącleci - ale w rzeczywistości czas jest obozy jednym kawałkiem, rzeką płynącą bez końca od początku ku pewnemu niepojętemu celowi. Drzewo ostrożnie wyjaśniło mi to skrajnie

trudne pojecie. Spotkanie z Drzewem było konieczne, abym zrozumiała znaczenie niezwykłej długości mego życia. Sądzę, że bez tego nie byłoby to możliwe. Trzymałam dłonie na szorstkiej korze Drzewa i powoli zaczynałam pojmować, że będę żyła tak długo, jak to będzie konieczne. Drzewo nie określiło precyzyjnie czekających mnie zadań, ale dało do zrozumienia, że ich wypełnienie potrwa bardzo długo. Potem usłyszałam głos, a raczej kilka głosów. Rozumiałam, co mówiły, ale jakimś sposobem wiedziałam, że to nie są ludzkie głosy. Dopiero po chwili udało mi zlokalizować ich źródło. Wówczas spomiędzy potężnych konarów sfrunął zuchwały wróbel, wczepiłpazurki w

kolonie dla dzieci - obozy -

kolonie dla dzieci

kolonie dla dzieci

Ciekawe miejsca
kolonie dla dzieci
obozy

Nawigacja

obozy

obozy