|
PiS chce honorowego obywatelstwa dla Kaczyńskiego
PiS chce dla prezydenta RP honorowego obywatelstwa Krakowa. PO tłumaczy dlaczego: jeśli lewicowy prezydent miasta Jacek Majchrowski poprze ten wniosek, PiS da mu spokój w roku wyborczym
Jacek Karnowski skłócony z policją. Kontrola. 'To nonsens'
- Niech łapią łobuzów, a nie czepiają się porządnych ludzi - tak o sopockiej policji mówi Jacek Karnowski, prezydent miasta. Po jego interwencji wojewódzki komendant policji zarządził kontrolę w sopockim komisariacie. Spór dotyczy różnicy między imprezą rekracyjną a masową.
opaski -
pazurów, więc nie zostawiał mokrych śladów.
- Był po prostu byczy, mamo - odparł Geran. Wszyscy chłopcy, których znał, przy każdej okazji używali słowa „byczy", a książę nie chciał się wyróżniać.
- Twoja kąpiel jest gotowa, Geranie - powiedziała mama.
- Nie jestem brudny, mamo - odparł bez zastanowienia, po czym ugryzł się w język. Czemu zawsze zaczyna mówić, nim zastanowi się nad konsekwencjami?
- Nie obchodzi mnie, czy uważasz, że jesteś brudny! - powiedziała matka, a jej głos wzniósł się o kilka oktaw. - Masz się wykąpać! Ruszaj!
Westchnął i skinął głową. Miał siedem lat i Wilk
uważał go niemal za dorosłego. W odczuciu Gerana należało mu się trochę szacunku, ale matka wciąż traktowała go jak małe dziecko.
Dawno już odkrył, że najlepiej robić dokładnie to, co mówiła. Nie tylko on to spostrzegł. Niepisaną zasadą całego zamku - całej Wyspy Wiatrów, prawdę powiedziawszy - było: „Nie wchodzić w drogę królowej". Rivanie uwielbiali swoją królową, dbanie o jej szczęście było narodowym hobby, a pilnowanie, aby każdy rozumiał wagę tego zadania, było jednym z głównych obowiązków Kaila, Strażnika Rivy. Po dość pobieżnej kąpieli książę Geran dołączył do reszty królewskiej rodziny w jadalni królewskich
apartamentów. Przed wejściem upewnił się jednak, czy uszy ma wilgotne. Matka miała bzika na punkcie czystych uszu. Książę Geran uważał, że dopóki słyszy, jego uszy są wystarczająco czyste, jednak pod koniec każdej kąpieli zanurzał głowę pod wodę, aby mama była zadowolona. Służąca przyniosła mu kolację. Tego wieczoru była szynka, a tradycyjnie szynkę podawano ze szpinakiem. Za nic na świecie nie mógł zrozumieć, dlaczego mama uważała, że szpinak pasuje do szynki. Geran uważał, że szpinak nie pasuje do niczego. Co gorsza, Wilk również nie przepadał za szpinakiem, więc Geran nie mógł ukradkiem wrzucać szpinaku
pod opaski stół, tak jak kawałków pieczonej kozy, którą co jakiś czas podawano na królewskim stole. Nie przepadał za kozim mięsem, ale i tak wolał je o niebo od szpinaku.
- Jak ci smakuje, skarbie? - zapytała matka.
- Byczo, mamo - odparł szybko. - Naprawdę byczo. Królowa zrobiła zdegustowaną minę, słysząc jego słowa. Geran uznał, że matka nie ma wyrobionego poczucia stylu.
- Co mówił kapitan Greldik? - zwróciła się do ojca.
Geran znał kapitana Greldika, morskiego włóczęgę, i lubił go. Matka jednak nie przepadała za kapitanem. Geran wiedział, że żadna kobieta nie przepada za kapitanem
Gredlikiem. Wszystkie uważały, że ma zbyt wiele złych nawyków. A co gorsza, wcale się tym nie przejmował.
- Cieszę się, że mi o tym przypomniałaś - rzekł ojciec. - Powiedział, że Velvet spodziewa się dziecka.
- Silk będzie ojcem?! - wykrzyknęła matka.
- Tak powiedział Greldik.
- Zdaje się, że trzeba będzie zmienić definicję całej instytucji rodzicielstwa - roześmiała się matka.
- Wiadomo, jaką profesję będzie miało to dziecko, mając Silka i Velvet za rodziców - dodał ojciec.
Geran nie zrozumiał tej rozmowy, ponieważ właśnie próbował rozwiązać palący dylemat strategicznej natury. Po kąpieli ubrał się w szatę, która miała
kieszenie, bardzo zgrabne, głębokie kieszenie, z pewnością wystarczająco duże, aby ukryć w nich cały szpinak z talerza, gdyby tylko znalazł okazję, by umieścić w nich to paskudztwo. Niestety, matka często przeszukiwała mu kieszenie bez ostrzeżenia. W ten sposób pewnego letniego dnia Geran stracił trzy garście doskonałych robaków na ryby. Zaczął niechętnie jeść, ale poprzysiągł sobie, że gdy wstąpi na tron, natychmiast wyda dekret zabraniający podawania szpinaku w jego królestwie. Na szczęście czekały go jeszcze piękne chwile tego dnia. Przez ostatnie miesiące matka czytała mu przed snem niezwykłą historię. Książkę tę napisała ciocia Pol,
-
Policja namierzyła oszusta, który leczył nowotwory seksem
Policja namierzyła Zbigniewa M., 50-latka, który podszywając się pod lekarza miał wykorzystywać kobiety. Razem z nim odnaleziono 19-letnią Darię spod Nowego Targu.
Koniec Wildsteina w TVP. "Nie wskaźniki zdecydowały"
Program publicystyczny Bronisława Wildsteina został zdjęty z anteny na dzień przed emisją kolejnego odcinka. Jak mówi nam Wildstein, stało się tak decyzją prezesa Orła, który chciał przesunąć emisję programu; miał być emitowany przed północą. Na to nie zgodził się publicysta, co poskutkowało zerwaniem umowy. - Mnie to wszystko dziwi, bo mówiono mi, że program ma potencjał i niezłą oglądalność - mówi Wildstein.
|