noclegi kraków - hotele w warszawie -
to musiało być deprymujące dla załóg obsługujących katapulty. Potem Angarakowie przytoczyli ogromne tarany, co również okazało się tylko stratą sił i czasu, bo brama nie była zamknięta. To musiało wzbudzić podejrzenia angarackich generałów, ponieważ Thullom przypadł w udziale zaszczyt pierwszego ataku. Zawsze gdy angaracka armia natrafiała na jakieś niebezpieczeństwo, wysyłano tam Thullów. Kilka regimentów muskularnych, mało rozgarniętych Thullów rzuciło się przez bramę. Przez chwilę wędrowali po labiryncie przejść, po czym Algarowie i Drasnianie wyłonili się z ukrycia na szczytach muru i wybili wszystkich co do jednego. Z pewnością oddziały zgromadzone na zewnątrz słyszały
dobiegające ze środka wrzaski, ale wolały nie sprawdzać, co się tam dzieje. To było dość okrutne, lecz osobiście nie miałam nic przeciwko temu. Ataki barbarzyńskich sił Toraka nie wywalczą mu dostępu do Twierdzy, a jeśli zamierzał mi się oświadczyć, musiał najpierw dostać się do środka.
Nocą Algarowie noclegi kraków zbombardowali obóz Angaraków ciałami martwych Thullów. Z nastaniem ponurego świtu przybyła algarska jazda. W czasie marszu na południe podcinała skrzydła armii Toraka, a teraz spokojnie ją otoczyła. Oddziały kwatermistrzowskie dowiedziały się o tym, gdy tylko wyruszyły na poszukiwanie prowiantu. Torak nie musiał jeść, ale jego
armia musiała. Niestety przez następne kilka lat jego żołnierze musieli zadowolić się bardzo skromnymi racjami. Po tygodniu sytuacja ustabilizowała się i uznaliśmy z ojcem, że
oblężenie Twierdzy może potrwać długo, a nasza obecność nie ma większego sensu. Postanowiliśmy wrócić na Wyspę Wiatrów. Przedtem odbyłam jednak jeszcze jedną rozmowę z Gelane.
- To bardzo podniecające, ciociu Pol - powiedział chłopiec.
- Podniecenie szybko mija, Gelane.
- Jak długo zwykle trwa oblężenie?
- Zazwyczaj kilka lat.
- Tak długo? Czy ludziom na zewnątrz to się nie znudzi? Nie widzą, że nie dostaną się do środka?
- To są żołnierze, Gelane. A żołnierzom
na hotele w warszawie przemyślenie spraw trzeba trochę więcej czasu niż zwykłym ludziom.
- Nie lubisz żołnierzy, ciociu Pol?
- Jako jednostki są normalni. Dopiero kiedy zbierzesz ich w armię, tracą rozum. Chcę, abyś był bardzo ostrożny, Gelane. Nie stawaj w otwartym oknie. Torak przybył tu, bo zamierza cię zabić.
- Mnie? Dlaczego mnie? Co ja mu zrobiłem?
- Nie chodzi o to, co zrobiłeś, Gelane. Chodzi o to, co możesz zrobić w przyszłości.
- Nie rozumiem.
- Ty... lub twój syn, syn twego syna lub ktoś z długiej linii rodu który się od ciebie wywiedzie, zabije Toraka. Jeśli
on teraz zabije ciebie, nie będzie się już musiał tym martwić.
Chłopcu rozbłysły oczy.
- Zdobędę miecz i zacznę ćwiczyć - powiedział z zapałem.
- O rety! - westchnęłam, gdy uświadomiłam sobie poniewczasie swój błąd. Nigdy nie wolno sugerować małemu chłopcu bohaterskich czynów. Przed osiągnięciem przynajmniej dwudziestu lat nie powinien nawet wiedzieć, co projektory to słowo znaczy. - Gelane - tłumaczyłam mu cierpliwie - masz dopiero sześć lat. Teraz nawet nie potrafiłbyś unieść miecza, a co dopiero nim wymachiwać. Wiesz, co powinieneś robić? W tamtym rogu labiryntu jest sterta kamieni.
- Tak, widziałem ją.
- Weź jeden z
tych kamieni i zanieś na mury, a potem zrzuć na
Angaraków.
- Założę się, że im się to nie spodoba.
- Zapewne.
- A co potem, ciociu Pol?
- Weźmiesz następny kamień.
- Te kamienie są okropnie ciężkie.
- Tak, w istocie. O to właśnie chodzi, Gelane. Dźwiganie ciężarów jest dobrym sposobem na rozwój mięśni, a musisz być bardzo silny, jeśli masz stoczyć z Torakiem pojedynek na miecze.
- Ile zajmie czasu... ten rozwój moich mięśni?
- Nie wiem, sześć, może siedem lat. Może dziesięć.
- Wolę nauczyć się strzelać z łuku.
- To może być ciekawsze zajęcie. Opiekuj się mamą, Gelane. Zajrzę tu
projektory -
|